Niedziela w Świętokrzyskim rozpoczęła się bardzo burzowo, ale gdy mieliśmy ruszać do nowego marzyciela fundacji wypogodziło się. Uśmiechy pojawiły się na naszych twarzach, bo już wtedy czuliśmy, że będzie to wyjątkowe dziecko. Nie pomyliliśmy się! 
Gdy dojechaliśmy na miejsce naszym oczom ukazał się śliczny, uśmiechnięty, kilkuletni chłopiec, jego urocze siostry i wspaniali rodzice. Przywitaliśmy się z każdym z członków pięcioosobowej rodziny i od początku czuliśmy się w ich domu bardzo swobodnie, co było efektem ich serdecznego przyjęcia trójki wolontariuszy fundacji. Rodzice dużo opowiadali nam o swoich pociechach, a one radośnie się uśmiechały i również chętnie dzieliły się opowieściami o swoich pasjach. Nawet okazało się, że trafiliśmy na rodzinne święto, jakim były urodziny najstarszej z rodzeństwa – Weroniki, której głośno odśpiewaliśmy „Sto lat”! 
Wracając jednak do Mikołaja, dzięki któremu znaleźliśmy się w tym domu – chłopiec okazał się być faktycznie bardzo wyjątkowym dzieckiem. W dzisiejszych czasach, gdy światem rządzą wynalazki, Internet i elektronika, a ludzi ciężko wyciągnąć na zewnątrz, nasz marzyciel najchętniej nie wracałby z podwórka. Uwielbia bawić się we wszystko byleby na dworze. Choć w domu też ma sporo zabawek i pokazywał nam większość swoich pięknych pluszaków. Swoją drogą bardzo się cieszymy, że udało nam się trafić w gust chłopca i pluszowy miś, który podarowaliśmy mu na pierwszy prezent, bardzo mu się spodobał! Wzruszyliśmy się, gdy przytulił się do niego i już razem z „nowym, mięciutkim przyjacielem” opowiadał nam o swoim marzeniu; a ono oczywiście nie mogło nie być związane z podwórkiem! 
Największym pragnieniem chłopca okazał się być plac zabaw z wielkim domkiem. Domek oczywiście musi mieć okna i drabinkę! Na placu nie może się obyć również bez huśtawki i zjeżdżalni! Dzięki temu będzie mógł spędzać czas w swoim ukochanym miejscu, bawiąc się w nieskończoność!