W czwartek wieczorem udałyśmy się na spotkanie-niespodziankę z Dominkiem. W progu przywitał nas uśmiechnięty tata chłopca, do którego po chwili dołączyła mama. Rodzice wprowadzili nas do domu opowiadając o tym jak cały dzień musieli zwodzić Dominika, który próbował zgadywać, z jakiej okazji odbywa się sprzątanie. Prezenty na razie schowane były w torbach :)

Gdy weszłyśmy na górę od razu przywitał nas szeroki uśmiech dziecka. Zagadka sprzątania została rozwikłana :) Dominik wiedział już doskonale, co się szykuje. Mimo to chłopiec wykazał się niezwykłą cierpliwością odkładając główny cel naszego przyjazdu na później – najwyraźniej najpierw trzeba było nas godziwie przywitać i ugościć. Pobyt zaczął się od zwiedzania pokoju chłopca i prezentacji kolekcji lego. Kolejnym punktem programu była deklamacja nowo nauczonego wierszyka, który chłopiec ćwiczył przed weselem wujka. Jak sam przyznał takie ćwiczenie z nami może mu się przydać przed nieco stresującym wystąpieniem dla większej grupy.

Potem przyszedł czas na rozmowę przy herbacie, w trakcie której mogłyśmy usłyszeć nieco o jego narzeczonej ze szpitala - Łucji i różnych lepszych i gorszych szpitalnych przeżyciach. Dominik jest nieprawdopodobnie elokwentny i bardzo dojrzały, dlatego rozmowa z nim to była czysta przyjemność. Prawie zapomniałyśmy jaki był cel naszego przyjazdu! Ale w końcu przyszła pora na oficjalne przekazanie marzenia. Przed wręczeniem dyplomu jedna z wolontariuszek zapytała Dominika czy pamięta co było jego marzeniem. Chłopiec od razu odpowiedział potwierdzając, że konsola do gier- PlayStation 4 z kierownicą, pedałami i grą. Po otrzymaniu dyplomu, Dominik ze śmiechem po kolei odbierał prezenty, jak na siebie mówiąc bardzo niewiele – ograniczając się do „no nie mogę, nie wierzę” :) Przyszedł czas na otwieranie prezentów i prezentację ich w widocznym miejscu. Po pierwszym szoku Dominikowi wróciła zwykła rozmowność. Przyznał nam, że bał się, że marzenie nie zostanie spełnione przed planowanym długim pobytem w szpitalu. Teraz jednak zdąży nawet pochwalić się kuzynowi.

Tego samego dnia mama przesłała nam zdjęcie grającego, szczęśliwego chłopca. Bardzo cieszymy się, że pomogliśmy spełnić jego marzenie!