Piękny akumulatorowy samochód - Graucho - bez reszty wypełnił przestrzeń bagażową Primery Combi. W eskorcie Magda i Piotr na pokładzie Pandy. Studentki medycyny, które zorganizowały II Charytatywny Turniej Marzeń i zebrane w ten sposób pieniądze przekazały na zakup samochodu, musiały niestety zostać w domu i "wkuwać" na kolokwium. Szkoda... Dziewczyny, trzymamy kciuki! Yvonne, Aniu, Agnes, serdecznie dziękujemy.
Ukłony dla pana Macieja Januchowskiego za bezpłatny, transport - expres autka z Warszawy do Poznania.
Uśmiechamy się także do Małgosi Drązikowskiej - wolontariuszki FMM o/Warszawa, za pomoc i wielkie serce.

Jesteśmy na miejscu. Magda z Piotrem będą zabawiać Krzesimirka prezentem od firmy Peugeot (miniatura: Peugeot 307 zdalnie sterowany), a Lech z Tatą Marzyciela przygotują samochód na podwórku. Od początku było jasne, że nie da się go wnieść do mieszkania. Puk, puk - nasz Marzyciel jeszcze się ubiera, ale już biegnie, żeby się przywitać.
Jak miło zobaczyć znowu roześmianą buzię Krzesimira ... spróbować dogonić coraz to nowe pomysły: skoki na linie, a tu magiczna maszyna, którą można kręcić, a tam cudaczny przejazd "betonowozem" zabawką. Jak miło przyjąć obiecany prezent: "walentynkę" z pięknie wyrysowanym, bajecznie kolorowym samochodem. Peugeot 307 nie ma bagażnika na dachu i jest malutki. Nawet trochę nie działa, ale jest fajny - Krzesimir potrafi cieszyć się każdym drobiazgiem.

Pora wyjść na dwór. O rany!!! na buźce naszego Marzyciela miesza się radość z oszołomieniem. Wóz jest duży, terenowy, z czerwonymi fotelami, pasami bezpieczeństwa, działającymi światłami, dwuzakresowym radiem z wyjmowaną szufladką. Na boku auta wesoło prezentuje się nazwisko kierowcy : Krzesimir Mazurkiewicz.
I teraz wszystko już dzieje się błyskawicznie... Wręczamy kierowcy kluczyk i prawo jazdy, instruuje...... nie zdążyliśmy. Nasz rajdowiec po próbnym okrążeniu i "rozpracowaniu" auta - przyspiesza... Radio włączone, pasy zapięte, no to dwójka! Oooooo!!!stry zakręt - na szczęście słupek ominięty! Ooooo!!! Z drogi!!! Uwaga, krzaki!!! Jest wsteczny bieg. Dalej!!! Stop. Nasz Kierowca zabiera pasażera. Kuzyn - Daniel - ma szczęście, my... możemy tylko z zazdrością oglądaaaaać!!! .... Słupek!!!... Trafiony. Mamie Krzesimira też przeszkadza w jej samochodowych manewrach przed domem. Zatem przeszkadza już dwóm osobom. To wystarczająco ważny powód, żeby go przenieść w inne miejsce.

Piotr próbuje zrobić zdjęcia - nie jest łatwo - nasz Marzyciel ma temperament i nie ma zamiaru zwalniać. Ufff !!! Zatrzymał się. Pstryk, pstryk, kilka zdjęć uśmiechniętemu, szczęśliwemu, "zawodowemu" kierowcy i... "gaz do dechy". Krzesimir już wie, gdzie pojedzie swoim nowym autkiem - nad jezioro, do babci....

Jest już dość chłodno. "Szaleńcza" jazda i wiatr zrobiły swoje - zmarzły rączki Krzesimira. Szkoda, że nie pomyśleliśmy o rajdowych rękawiczkach. Ku wielkiemu niezadowoleniu naszego bohatera, trzeba zaparkować wóz w garażu obok samochodu Taty. No, ale jak tu siedzieć w domu?! Nawet ciasto, zrobione przy udziale Krzesimira, ("bo ja lubię robić ciasta"), nie jest argumentem. Trochę czasu zajmuje znalezienie schowka na prawo jazdy i kluczyki - szuflada?, zamek z klocków?, komódka? Najlepszym miejscem będzie... Oczywiście, że nie zdradzimy tajemnicy.

Nasz wesoły jak dotąd Marzyciel zasmucił się... "Chciałbym mieć taki magiczny pilot, żeby przewinąć czas, i żebym mógł znowu jeździć swoim autkiem. " Chwilę zajęła mu analiza pomysłu, żeby z okna w jego pokoju zrobić.... takie duże drzwi na zewnątrz, przez które mógłby wjeżdżać autem pod same łóżko.... ale następny pomysł okazał się lepszy. "Ubiorę się ciepło, bardzo ciepło, w zimową czapkę i rękawiczki. Tylko kilka rundek!" Mama nie dała się długo prosić. To nic, że rajstopki "tył na przód i w ogóle", że nogawki spodni plączą się bez sensu, skoro "słońce zaraz zajdzie". I nowy pomysł "Tata, będziemy się ścigać, Ty swoim, a ja swoim samochodem. Hurra!!! Będą wyścigi!!! Ale zabawa!!!"

Na starcie Graucho, Skoda, Nissan. Kategoria auta i wieku kierowców: "OPEN". Wrrr! Silniki pracują pełną mocą!
Rozpoczyna się I Samochodowy Wyścig Wiosenny. Piotr z aparatem dokumentuje jego przebieg. Magda z Mamą Krzesimirka na linii mety. Proszę Państwa, co za emocje! Prowadzi Krzesimir i .... zdecydowanie wygrywa!!! Nasz Bohater ze szczęśliwą miną obwieszcza światu: "A myślałem, że nie wygram!" ( dla podejrzliwych: pozostali zawodnicy tego wyścigu też marzyli o zwycięstwie, bo ambicje szalały, ale szerokość toru wyścigowego i umiejętności Krzesimira w blokowania przeciwników, utrudniały manewr wyprzedzania.)

Żal wracać do Poznania. Krzesimir żegna nas w swoim nowym autku. Oj, dzisiaj nie pójdzie wcześnie spać. Wszyscy są szczęśliwi, bo to było przepiękne popołudnie. My marzymy o pilocie do przewijania czasu, bo też chcielibyśmy się znowu pobawić w wyścigi. Wierzymy, że Krzesimir "Speedy" M. już zawsze będzie wygrywał.